<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Skryptorium &#187; Rodacy pod mikroskopem</title>
	<atom:link href="http://www.pismoozdobne.pl/category/rodacy-pod-mikroskopem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pismoozdobne.pl</link>
	<description>Blog o kaligrafii</description>
	<lastBuildDate>Sun, 13 Dec 2020 18:06:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.7.41</generator>
	<item>
		<title>Ludzie listów nie piszą!</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/pozdrowienia/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/pozdrowienia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Nov 2014 12:12:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Kaligrafia]]></category>
		<category><![CDATA[Rodacy pod mikroskopem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=2933</guid>
		<description><![CDATA[Jak to było w &#8222;Dniu Świra&#8221;(?): &#8222;pisze do mnie Rossmann, Pizza Hut&#8221;&#8230; Zdarza Wam się wyciągać ze skrzynki pocztowej cokolwiek innego niż ulotki, reklamówki, wyciągi  z banków? Co za czasy! Łatwiej o  wygraną w totka niż o względnie miły list z kolorowym znaczkiem na kopercie. Walczę z odruchem Pawłowa, żeby przestać się w ogóle oglądać  [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Jak to było w &#8222;Dniu Świra&#8221;(?): &#8222;pisze do mnie Rossmann, Pizza Hut&#8221;&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Zdarza Wam się wyciągać ze skrzynki pocztowej cokolwiek innego niż ulotki, reklamówki, wyciągi  z banków? Co za czasy! Łatwiej o  wygraną w totka niż o względnie miły list z kolorowym znaczkiem na kopercie. Walczę z odruchem Pawłowa, żeby przestać się w ogóle oglądać  na skrzynkę, skoro wysypuję z niej tylko mało urodziwą makulaturę i buchalterskie zestawienia cyferek. Biorę ten śmieć do ręki z obrzydzeniem bo albo mi w tych listach przypominają ile mam do spłacenia albo sugerują ile powinnam wydać (i na co), aby moje życie nabrało kolorów. Zupełnie jakby nad nami krążyło stado sępów i czekało na swoją zdobycz.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Akurat w  materii korespondencji mam sumienie czyste. Choćby w tym tygodniu wysłałam 6 listów i zdziwię się wielce jeśli połowa adresatów odpisze i to rzecz jasna -mailowo. Inna sprawa, że chyba się wygłupiam, bo nie dość, że kupuję koperty z najlepszych papierów to jeszcze dobieram kolorystycznie (droższe!) znaczki w punktach filatelistycznych. Amok, choć ja wolę myśleć, że czynię bliźniemu dokładnie to,  co mnie samej- miłe. Później niechcący staję się sprawcą wielkiego poruszenia na poczcie bo pani z okienka wymachuje moim listem nad boksami i pokrzykuje na towarzyszki, żeby zobaczyły jakie jej się dziwo trafiło. &#8222;Ale to Pani sama&#8230; tak pisze?&#8221;-pytają głupio jakbym wyglądała na analfabetkę.</span></p>
<p><img class="aligncenter size-large wp-image-2930" alt="pocztówka1" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/11/pocztówka1-590x426.jpg" width="590" height="426" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Tęsknię za czasami gdy skrzynka okazywała się sezamem skarbów. Wystarczyła wakacyjna przerwa na studiach a już przyjaciele słali epistolograficzne dzieła sztuki, które trzymam do dziś niczym drogocenne pamiątki. Meldunki o tym co porabiają spływały z całej Polski, choć już powoli do domów wkradały się komputery ze swoimi bezdusznymi mailami. Ślad ręki miał niebagatelny wpływ na ciężar gatunkowy takiego listu. Przepisując od siebie notatki, ściągając  na kolokwiach byłyśmy obyte z pismem przyjaciółki, tak samo jak z jej twarzą czy wzrokiem. List zapisany odręcznym pismem był więc &#8222;kawałkiem&#8221; bliskiej osoby mieszczącym się w kopercie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Dziś gadamy przez skype&#8217;a ponad oceanem a i tak żadna materialna pamiątka po tym nie zostanie. Nie będzie można roześmiać się po latach z rubaszności dialogu czy wiekopomnych ploteczek i sensacji, które zostały wyjawione. Nikt rozsądny raczej nie kolekcjonuje maili, bo to wydruk niewiele się różniący od wyciągu bankowego. Winnym jest oczywiście ów gruboskórny czas, a raczej jego brak, który sprawia, że nasze kontakty stały się tak płytkie, naznaczone pośpiechem i konwencjonalnymi zapytaniami w rodzaju &#8222;co tam u Was?&#8221;.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Szybkość i wygoda korespondencji mailowej  powinna ułatwić kontakty, tymczasem mam wrażenie że jest wręcz odwrotnie. Ludzie coraz częściej ignorują  listy i SMS-y, nie poczuwając się nawet do najmniejszej odpowiedzi z prośbą o cierpliwość. Zwlekają ile wlezie albo zapominają i przez głowę im nawet  nie przejdzie, że jest to manifestacyjny brak szacunku wobec nadawcy. Przepraszam, ale nie potrafię tego inaczej odbierać. Dziś nie ma nikogo, kto nie byłby zabiegany, zziajany i &#8222;zarobiony&#8221; (no chyba, że jest bezrobotny i  bezdzietny zarazem lub martwy). Doszperałam się nawet, że savoir-vivre daje góra dwa dni czasu na odpowiedź, zwłaszcza wobec nadawcy z gatunku tych oficjalnych. Przekroczysz dopuszczalną miarę- jesteś cham i burak. Z przyjaciółmi i znajomymi można się umawiać na inną taryfę, ale z osobami, które wysłały jeden komunikat (a już zwłaszcza grzeczny i urodziwy w formie) &#8211; poczynać sobie w ten sposób nie można. Usprawiedliwianie się brakiem czasu jest żałosne. Sprawdziłam wielokrotnie, że napisanie słów &#8222;Przepraszam, jestem teraz bardzo zajęta, ale obiecuję, że przemyślę propozycję i najdalej w ciągu dwóch dni odpowiem. Pozdrawiam. M.W.&#8221; &#8211; zajmuje mi jakieś 6 sekund. Jaki człowiek na tej planecie nie zasługuje na 6 sekund naszej uwagi +kliknięcie na ikonkę &#8222;wyślij&#8221;?? Ja też otrzymuję mnóstwo spamu, dostaję głupawe zapytania i dziwne czasem propozycje, ale nie potrafię zbywać ludzi milczeniem, bo wystarczająco często piekł mnie policzek od czyjegoś lekceważącego, przeciągłego milczenia.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Tu jestem uparta jak mulica (jakoś się wzbraniam przed oślicą) i nie dam sobie wytłumaczyć, że jestem przewrażliwiona.To najstarsza szkoła kindersztuby &#8211; mówią (piszą do mnie) więc reaguję choćby w najbardziej lakonicznych słowach, ale od razu.  Nieodpisywanie na list czy sms przywodzi mi na myśl obrazek, że ktoś puka do mych drzwi, kłania się szarmancko (&#8222;Witam&#8221;, &#8222;Dzień dobry!&#8221;,&#8221;Szanowna Pani&#8221;&#8230;), wykłada w kilku zdaniach, co go do mnie sprowadza, a ja zamykam mu z hukiem drzwi przed samym nosem i to nie mówiąc nic. Tylko ktoś o bardzo grubej skórze nie poczuje się dotknięty takim potraktowaniem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Ostatnio wkroczyłam ponownie na ścieżkę dialogu z  3 redakcjami i przyznam, że ręce opadły mi do ziemi. Nigdy te kontakty nie należały do łatwych, nawet jak się coś tam u nich publikowało, ale dziś normą jest zerowa reakcja. &#8222;Stój petencie pokornie w kolejce, albo (i najlepiej) odejdź!&#8221; Aż trudno mi uwierzyć, ale jak napisała jedna z dziennikarek Rzeczpospolitej -w Stanach redakcje mają obowiązek odpisać w ciągu kwadransa. Zapamiętałam jej felieton sprzed czterech lat, bo ją też gnębiło specyficzne, bardzo polskie olewanie bliźniego w korespondencji tak prywatnej, jak i zawodowej, a już zwłaszcza nikczemne praktyki w redakcjach naszych opiniotwórczych gazet. Znalazłam wtedy bratnią duszę, która sformułowała wreszcie trafne spostrzeżenie, które i mnie męczyło. Czasem się zastanawiam, jak oni to godzą: z jednej strony szpalty świętego oburzenia na nasze narodowe lub jednostkowe wady, a z drugiej kompletne lekceważenie osób, które się do nich zwróciły z listem, polemiką czy tekstem. Kochają cały świat, miłują pokój, dobro, humanizm i sprawiedliwość, a mają w d&#8230;  każdego człowieka, który nie może się pochwalić medialnie elektryzującym nazwiskiem.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Mogę się zgodzić, że jestem czepialska. Wolę jednak być czepialską niż burakiem i prostakiem. Młodość minęła mi na pracy w 3 teatrach. To są jednak specyficzne miejsca, w których &#8222;człek z grubsza ciosany&#8221; miejsca nie zagrzeje. Zawdzięczam im właśnie przywiązanie do pewnych form grzecznościowych, pożytecznych konwenansów, przestrzegania etykiety. Zdarzały się bankiety, wernisaże, obiady w ambasadzie. I jeśli ktokolwiek z zespołu uchybił wtedy etykiecie, palnął głupstwo lub zachował się jak prostak &#8211; był skończony. Burak nie kwalifikował się na imprezy arcy-kulturalne.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Dziś to wszystko wzięte jest w jakiś nawias. Jesteś fajny, gdy jesteś równy gość, autentyczny, mający w nosie dobre obyczaje czy konwenanse ułatwiające przecież nam wszystkim &#8211; pokojowe zamieszkanie pod wspólnym dachem. Wzorem stylu, bożyszczem tłumów stał się groteskowo &#8222;autentyczny&#8221; pięćdziesięcioletni &#8222;pan Kubuś&#8221; w krótkim gaciach i japonkach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Gdzie ja zaszłam w tych dygresjach! Już wracam z manowców:</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Odpisujecie na listy? Świetnie, wiedziałam, że zaglądają tu ludzie z klasą. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Zdarza Wam się nie odpisywać?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">No mnie też, czasem&#8230;  ale tylko na listy, których z jakiś powodów nie dostałam.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/pozdrowienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Metro a dusza polska</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/metro-a-dusza-polska/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/metro-a-dusza-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Mar 2014 23:11:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodacy pod mikroskopem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=1434</guid>
		<description><![CDATA[A dziś poobgadujemy  rodaków. Demokracja na tym polega, że każdy może się wygadać. Nawet kaligraf. Warszawskie metro działa na mnie inspirująco w dni parzyste i dołująco w dni nieparzyste (lubię katalogować, więc uznajmy, że mówię prawdę). Strach pomyśleć co będzie jak otworzą drugą linię, bo wtedy wszystko się we mnie spotęguje. Siedzenie naprzeciwko innych i [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-1445 aligncenter" alt="Dzis_kaligraf" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/03/Dzis_kaligraf-300x109.jpg" width="300" height="109" /><span style="color: #800000;">A dziś poobgadujemy  rodaków. Demokracja na tym polega, że każdy może się wygadać. Nawet kaligraf.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Warszawskie metro działa na mnie inspirująco w dni parzyste i dołująco w dni nieparzyste (lubię katalogować, więc uznajmy, że mówię prawdę). Strach pomyśleć co będzie jak otworzą drugą linię, bo wtedy wszystko się we mnie spotęguje. Siedzenie naprzeciwko innych i udawanie, że się ich nie widzi, oraz  że się na nich nie patrzy -potrafi jednak zmęczyć. Wagony w wielu innych miastach europejskich są pod tym względem bardziej komfortowe, bo nie sadzają sobie ludzi tak nachalnie na wprost. Najmilej jednak wspominam metro w Lyonie, gdzie już 10 lat temu (nie wiem jak jest teraz) jeździło się bez maszynisty więc można było zasiąść tuż za przednią szybą i poudawać, że się steruje superszybką maszyną, która wdziera się w czarny kosmos z prędkością światła.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Metro jest chyba świetnym laboratorium dla psychologów. Wystarczy przejechać parę stacji i już nawet domorosły psycholog-amator potrafi wskazać  kilka typów osobowości wśród pasażerów.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline; color: #800000;">Kategoria pierwsza czyli  &#8222;Stać czy siedzieć?- oto jest pytanie&#8221;<br />
</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ pierwszy: czyli  &#8222;Po trupach do siedziska&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Przepraszam, nie uda mi się ustrzec od słów bardzo wyrazistych, ale jak widzę wskakujących do wagonu ludzi z rozbieganym wzrokiem i zakleszczoną szczęką to zdaje mi się, że unosi się nad nimi komiksowy dymek z napisem:<em> &#8221; Miejsce kurwa dla mnie i to kurwa szybko !!&#8221;</em>.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ drugi: &#8222;Niby mu nie zależy&#8221;.</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Osobnik spokojny, powściągliwy, któremu niby nie zależy, ale jak kątem oka dojrzy wolne miejsce to od razu w te pędy-siup! na kanapę. (tu prawdę mówiąc i ja się zaliczam)</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ trzeci: &#8222;Lansiarze&#8221;.</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Muszą stać, żeby ich było widać. Nie po to wydali tyle na ciuchy, fryzjera i dodatki, żeby ginąć w tłumie. Muszą stać i roztaczać wdzięki. Jak się nie udaje lansować na salonach to przynajmniej w metrze warszawskim. Od czegoś trzeba zacząć.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ czwarty: &#8222;Dżentelmen ?&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Nie siada bo albo jest altruistą, albo jeździ na tyle często, że już wie, że nawet nie warto  startować do krzesełka. I tak za chwilę wysadzi go z miejsca: posapująca staruszka, kobitka w ciąży, kobitka z dziećmi, kobitka w ciąży i z dziećmi na rękach, starszy pan o kulach. Poza tym często ma ładny płaszczyk, ładną teczuszkę, ebooka w ręku lub mądrą książkę i niczego tak nie pragnie, jak świętego spokoju.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ czwarty: &#8222;Mnie się należy!&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Osobnik, który jeszcze się dobrze nie rozejrzy czy są wolne miejsca a już się ładuje na czyjeś kolana z rozkazem, żeby natychmiast mu ustąpić bo on musi, bo  jemu się należy, bo &#8222;co za ludzie&#8221; i w ogóle- świat jest podły bo nie zrobił mu miejsca już wcześniej.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ piąty: &#8222;Debiutant&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">To bardzo wzruszający typ, troszkę zagubiony. Można mu w czymś pomóc, doinformować, wskazać drogę. Posiedziałby ale woli postać i dopilnować czy dobrze jedzie. Nie zapomnę jak kiedyś starsze małżeństwo odpowiednio wcześniej wstało z miejsc, żeby przygotować się do wyjścia. Tak bardzo czekali kiedy wreszcie drzwi się rozsuną, że nie przyszło im do głowy, że akurat na stacji centrum wychodzi się po przeciwnej stronie. Naród się wysypywał z wagonu za ich plecami a oni twardo z nosem przy szybie stali i czekali, aż otworzą  się drzwi (na torowisko). Za to jak ich trąciłam, to tak się śmieli ze swojego zagapienia, że aż się niosło po całym peronie.<br />
</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ szósty: &#8222;Normalsi&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Czyli prawie my wszyscy (ja też czasami przewijam się w tej kategorii): bardzo kulturalni, ułożeni, reagujący właściwie, nieprzesadnie troszczący się o własne 4 litery.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ siódmy: najbardziej nieokiełznany &#8211; Dziecko</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Samo nie wie czy chce siedzieć czy jednak stać, a może jednak położyć się. Ewentualnie klęknąć i patrzeć przez szybę, lub też kręcić się posyłając co i raz przypadkowego kopa z buta w stronę współpasażera. Jak już swoje wyjeździ to wyrasta na któregoś z powyższych typów (patrz wyżej)</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;"><span style="text-decoration: underline;">Kategoria: Temperament pasażera</span><br />
</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ pierwszy: &#8222;Skromniś&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Siedzi cichaczem i zmierza do celu.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ drugi: &#8221; One man show&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Zrobi wszystko, żeby inni go zauważyli, czyli lansiarz. Jak gada, to na cały głos, jak się śmieje to jeszcze głośniej, jeśli rozmawia przez telefon to tak, żeby i inni usłyszeli jaki jest fajny, elokwentny i jakie ma zajefajne życie. Jest ładny/ładna, modny/modna, ale zapomniał stanąć w kolejce po rozum, bo nigdy nie przyjdzie mu do głowy, że jego obecność może być czasem męcząca dla świata.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ trzeci &#8222;śpioch&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Kima, drzemie, chrapie i tylko czasem kontrolnie otwiera jedno oko, żeby sprawdzić czy ma się dobudzić już całościowo i opuścić wagon.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ czwarty: &#8222;Czytelnik&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">a) Czyta bo lubi. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">b) Czyta żeby zabić czas. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">c) Czyta, żeby nie widzieć staruszek i ciężarnych a także móc się zasłonić przed wzrokiem innych. </span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ piąty &#8222;Uciemiężony&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Człek o gburowatym wyglądzie, wracający z nielekkiej pracy, zasępiony, podenerwowany, częstokroć rozeźlony i reagujący nieprzychylnie na wszystkich (&#8222;Pani zabierze ten półdupek z mojej kurtki&#8221;!) Oczywiście kobieta też &#8222;człek&#8221; więc piszę zawsze o obu płciach.<br />
</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ szósty &#8222;Młodzież przyszłością narodu&#8221;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Średnia wieku 13-17 lat a ponieważ przechodzi szturm hormonów &#8211; gada od rzeczy w dodatku  bardzo głośno i niewyraźnie. Miewa podzielną uwagę: bez przerwy gra na telefonie, jednocześnie gada, słucha muzyki na słuchawkach  i wciąga gluty nosem.</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ siódmy: &#8222;Się zakochałam i musicie się ku.wa o tym dowiedzieć! &#8222;</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Typ uciążliwy bo siedzi na kolanach u partnera i całą energię pożytkuje na manifestacyjne okazywanie uczuć. Całują się widowiskowo, mlaszczą, chrumkają, obmacują, wiją, miziają i wypatrują kątem oka czy kogoś to peszy. Jak ktoś im wreszcie zwróci uwagę to rzucają przez zęby romantyczne: &#8222;pierdol się! &#8221; ( czy coś w tym zakochanym stylu)&#8230;</span></p>
<ul>
<li><span style="color: #800000;">Typ ósmy: Matka z dzieckiem</span></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">a) statystyczna fajna matka z jeszcze fajniejszym  dzieckiem</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">b) rozeźlona matka z rozeźlonym dzieckiem<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">c) bardzo młoda matka (z której nie wiadomo jeszcze czy wyrośnie mama typu &#8222;a&#8221; czy &#8222;b&#8221;) &#8211; bez przerwy poprawia kołderkę, naciąga kocyk, wkłada smoczek, wyjmuje smoczek, odchyla kołderką i tak w kółko, dokąd nie wysiądą.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Na pewno o kimś zapomniałam więc czekam na podpowiedzi</span>. <span style="color: #800000;">A jutro przejadę się z premedytacją, żeby sprawdzić kto umknął mojej uwadze&#8230; </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/metro-a-dusza-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
