<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Skryptorium &#187; Nałogi</title>
	<atom:link href="http://www.pismoozdobne.pl/category/nalogi/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pismoozdobne.pl</link>
	<description>Blog o kaligrafii</description>
	<lastBuildDate>Sun, 13 Dec 2020 18:06:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.7.41</generator>
	<item>
		<title>Komiks jak za Gierka cz.II</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka-cz-ii/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jan 2014 13:51:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=701</guid>
		<description><![CDATA[Wątek komiksów ciągnie się za mną jak  kabelek od telefonicznych słuchawek, podczas moich ostatnich zakupów. Dopiero w trzecim sklepie ktoś się zmiłował i uświadomił mi, że wlekę własne okablowanie po posadzkach  galerii. Co za znieczulica społeczna&#8230; Dostęp do komiksów w czasach mego dzieciństwa był okazją doświadczania ustawicznego pecha lub rzadkiego łutu szczęścia. Jak dostrzegłam w [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Wątek komiksów ciągnie się za mną jak  kabelek od telefonicznych słuchawek, podczas moich ostatnich zakupów. Dopiero w trzecim sklepie ktoś się zmiłował i uświadomił mi, że wlekę własne okablowanie po posadzkach  galerii. Co za znieczulica społeczna&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Dostęp do komiksów w czasach mego dzieciństwa był okazją doświadczania ustawicznego pecha lub rzadkiego łutu szczęścia. Jak dostrzegłam w kiosku egzemplarz Kajka i Kokosza, to tkwiłam tam niemalże dniami i nocami, zanim w końcu raczyła zjawić  się Paniusia Kioskowa, autorka znienawidzonych słów &#8222;Zara wracam&#8221;.  I wtedy łapkami zgrabiałymi od mrozu, wyciągałam bodajże Waryńskiego lub Dąbrowskiego (czyli 100 lub 200 zł) i płaciłam za obiekt westchnień, zanosząc go czule do domu. Każdy zdobyty w Krasnymstawie komiks to było swego rodzaju trofeum. W wyniku fatalnej dystrybucji dóbr obrazkowych okoliczny Lublin, Zamość czy Chełm zabierał wszystkie komiksy przynależne ziemi krasnostawskiej. Podobnie było z płytami winylowymi, więc mam do Was żal- sąsiedzi z okolicznych miast- bo do Was szło wszystko, co wtedy najlepsze: Oddział Zamknięty, Lady Pank, Republika itd. Nam zaś rzucali na półki jakieś ochłapy: a to &#8222;Kolędy&#8221; Zespołu  Pieśni i Tańca z Garwolina, a to NRD-owskich murzynów z Belgradu, a to wreszcie na łez otarcie Seweryna Krajewskiego.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;"> Komiksów własnych, ofoliowanych własnoręcznie niczym luksusowe precioza, miałam około dwudziestu. Wszystkie inne wycinałam i sklejałam ze &#8222;Świata Młodych&#8221;, co było zajęciem pracochłonnym, uniemożliwiającym pilną naukę z nudnych, zaczcionkowanych do cna podręczników. Największą skarbnicą komiksów była oczywiście Miejska Biblioteka Publiczna, dlatego też do dziś uwielbiam specyficzny zapach bibliotek. Biegło się od razu po szkole, omiatało znajomy dział żarłocznym wzrokiem i z ulgą:&#8221;Jest! jeszcze jest!&#8221;,  lub z paniką w oczach: &#8222;Rety, nie ma! jak żyć Panie Generale Jaruzelski, jak żyć ?!&#8221;, wracało się do domu. Ile razy czytałam te same Księgi Tytusa &#8211; nie wspomnę&#8230; Ile razy i gdzie czytali te same komiksy moi ziomkowie też lepiej nie wspominać, ale sądząc po plamach na obrazkach nie były to miejsca aromatyczne. Humor Janusza Christy odpowiadał mi bardziej niż Papcia Chmiela, poza tym co niebagatelne dla przyszłego kaligrafa &#8211; kreska tego ostatniego wydawała mi się lekko niechlujna i  popędliwa. Przyznać trzeba, że trudno mi było o identyfikację z główną postacią bo szympans podążający za swymi ryzkownymi pomysłami, jakoś nie budził mego uwielbienia, ani też jego kumple. Co innego -Lubawa (ta od Mirmiła), tej poświęcę oddzielny wpis bo to &#8222;dobra kobieta była&#8221;.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">A wiecie co jest najśmieszniejsze i nieprawdopodobne w całym tym zamieszaniu wokół komiksów? Nie uwierzycie, ale spokojnie -ja  też bym nie uwierzyła gdybym w tym nie brała osobistego udziału. Następnym razem  opowiem Wam, jak będąc jeszcze &#8222;aktorką&#8221; Sceny Plastycznej Leszka Mądzika, pomysłem zaczerpniętym z Księgi XI przygód Tytusa właściwie uratowałam nasz spektakl na IV edycji Festiwalu Camerimage. Oj się działo&#8230;.</span><span style="color: #800000;"><img class="alignright size-medium wp-image-705" alt="kokosz_kaligraf" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/01/kokosz_kaligraf-219x300.jpg" width="219" height="300" /></span></p>
<p><strong><span style="color: #800000;">  </span><span style="color: #800000;"> &#8222;Kajko popatrz jak Tytusy umiały się sprzedać &#8230; </span></strong></p>
<p><strong><span style="color: #800000;">     menadżer im chałturę na znaczkach załatwił !&#8221;</span></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #800000;">PS  Mam nadzieję, że nikt mnie nie pozwie za stworzenie powyższej anegdoty: ani Poczta Polska, ani spadkobiercy J.Christy.</span></p>
<p><span style="color: #800000;">Kokosza narysowałam sama i znaczki też kupiłam samodzielnie.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komiks jak za Gierka</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jan 2014 20:40:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=524</guid>
		<description><![CDATA[Obiecałam pociągnąć za język wątek komiksów … Niestety (lub stety), sporo im zawdzięczam. Paradoksalnie jednak, gdy widzę jak starszy Syn czyta komiksy to niekoniecznie budzi to mój zachwyt. Na szczęście czyta też całe mnóstwo innych, wartościowszych książek więc jego Mamcia ( i zarazem Najwyższa Izba Kontroli) nie musi nastawać na  jego swobody czytelnicze i zakazywać [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Obiecałam pociągnąć za język wątek komiksów …</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Niestety (lub stety), sporo im zawdzięczam. Paradoksalnie jednak, gdy widzę jak starszy Syn czyta komiksy to niekoniecznie budzi to mój zachwyt. Na szczęście czyta też całe mnóstwo innych, wartościowszych książek więc jego Mamcia ( i zarazem Najwyższa Izba Kontroli) nie musi nastawać na  jego swobody czytelnicze i zakazywać przebywania w świecie nieco tandetnych obrazków.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Za moich czasów (jakże oryginalny początek wspomnień!), komiks był jednak  jakimś kołem ratunkowym. W mieście, w którym miałam umiarkowane szczęście się narodzić, trwał w najlepsze komunizm z całym krajobrazem swej przaśności i szarości. Ludzie byli wspaniali ale system i widoki na przyszłość  groziły trwałym rozkładem chęci pożycia sobie w takim świecie. Oczywiście wszyscy przywódcy państwowi kochali wtedy dzieci, ale zauważali je dopiero gdy te wręczały  kwiaty na dożynkach i akademiach ku czci. Całe szczęście, że w 1989  Joanna Szczepkowska przegnała socjalizm z telewizora. Przy okazji muszę (bo inaczej się uduszę) nadmienić , że 2 piętra pode mną mieszkała Magda Wójcik czyli Goya (piosenki „Smak słów”, „Tylko mnie kochaj” etc) a do podstawówki i liceum chodził ze mną Kuba Badach (tak, ten muzyk i mąż O.Kwaśniewskiej). Wszędobylski beton i szarość były naprawdę trudne  do zniesienia, nawet dla dziecka urodzonego w nie za wielkiej płycie. Cokolwiek kolorowego pojawiło  się w mieście tak małym i właściwie fabrycznym, z miejsca rzucało się w oczy. Kolekcjonowałam wszystko co było choć trochę kolorowe: znaczki , historyjki z gum „Donald” i pazłotka ze słodyczy. Żałosne, prawda ? Wiem , wstyd mój na dzieci i prawnuki moje. Ale zrozumcie &#8230; myśmy byli skazani na peerelowski Shawshank , nas ratował z marazmu długopis z 4 kolorowymi wkładami a co dopiero  chiński, kolorowy piórnik.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Głód obrazka, głód koloru, którego bynajmniej nie mogły nasycić znoszone kilogramami książki z biblioteki, ani tym bardziej czarno-biały telewizor Unitra, (który  nagrzewał się jeszcze dłużej niż nasze kaloryfery) przywodził o rozpacz. I nagle znalazł się w moich rękach  „Świat Młodych”, a z nim ostatnia strona z odcinkiem kolorowego  komiksu (tzn. 5 kolorów na krzyż ale to była obfitość jak z fajerwerków). Pamiętam, że to były „Przygody Jonki, Jonka i Kleksa” z tomu „Porwanie księżniczki”. Muszę przyznać, że gdy po  …dziestu  latach, poczułam w rękach ten sam komiks, zobaczyłam te same obrazki, przy których zapikało wtedy moje 6-letnie serce to … myślałam że dostanę zawału melancholii. Żadna to literatura, kreska prosta ale i akuratna dla smarkatych adeptów tej sztuki. Humor w tym ledwie zipał ale jednak dychał,  przygody za to  galopowały toteż pierwsze zetknięcie z komiksem było dla mnie jak lot dreamlinerem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">„Więc tak też można opowiadać ?? Ale jak to czytać?? W kolumnach z góry na dół ? od lewej do prawej? a może na ukos? To czemu innych książek tak  nie robią! Zmarnowałam 6 lat życia i dopiero teraz dowiaduję się że istnieje coś takiego??”- tak mniej więcej wyglądał mój strumień świadomości w pierwszej, pamiętnej chwili. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">I znów muszę urwać opowieść bo nie sądzę żebyście mieli aż tyle czasu.  Martwię się, że w tym roku nie dojdę do meritum opowieści o komiksach. Szykuje się więc kolejny odcinek wspomnień. A na koniec mój rysunek sprzed 15 laty. <img class="alignright size-medium wp-image-526" alt="MW_00020" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/01/MW_00020-204x300.jpg" width="204" height="300" />I to jest właśnie przaśne świadectwo tego, że poniekąd wychowałam oczy na komiksach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Za to później lądowałam udanym telemarkiem w odwiecznej i wykwintnej zazwyczaj  sztuce kaligrafii.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Katedry. A potem długo, długo nic&#8230;.</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/katedry-a-potem-dlugo-dlugo-nic/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/katedry-a-potem-dlugo-dlugo-nic/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Dec 2013 00:35:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=404</guid>
		<description><![CDATA[Pora przyznać się do kolejnego nałogu i to jakże dziwacznego… Nie, nie chodzi o torebki z kolekcji Iksa. Mało mnie obchodzą wizjonerzy ze szwalni i ich ekstrawagancje. Buty z kolekcji Igreka, też nie są w stanie mnie złapać na haczyk, bo nie patrzę ludziom na stopy tylko w oczy. Ponoć starożytni mawiali, że nie przyniesie [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Pora przyznać się do kolejnego nałogu i to jakże dziwacznego…</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Nie, nie chodzi o torebki z kolekcji Iksa. Mało mnie obchodzą wizjonerzy ze szwalni i ich ekstrawagancje. Buty z kolekcji Igreka, też nie są w stanie mnie złapać na haczyk, bo nie patrzę ludziom na stopy tylko w oczy.<img class="alignright size-thumbnail wp-image-407" alt="kaligraf_sagrada1" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2013/12/kaligraf_sagrada1-150x150.jpg" width="150" height="150" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Ponoć starożytni mawiali, że nie przyniesie nam szczęścia wszystko to, co pewnego dnia może zostać porwane przez lawę, zabrudzone czekoladą czy poplamione winem… Idąc tym tropem już od ponad dekady kolekcjonuję  w pamięci i na zdjęciach najpiękniejsze katedry Europy. Proszę nie pytać skąd się wzięło takie dziwaczne hobby bo wzruszę bezradnie ramionami. Kaligraf też człowiek i ma prawo do różnych słabości. Podobno Szymborska oglądając katedrę w Sienie, krzyknęła w przypływie zachwytu &#8222;Nie zasługuje Świat na koniec świata!&#8221;. Mnie takie poetyckie frazy niestety nie chadzają po głowie, za to śpieszy mi się bardzo, żeby przed końcem własnego świata  zobaczyć jeszcze parę przepięknych, ziemskich domów Boga.  Owszem, piękna architektura nie nakarmi moich dzieci, nie przyniesie ulgi w ataku migreny, ale pozwala czasami na chwile szczęścia, jakich nigdy nie da pełny żołądek, czy całkiem zdrowa głowa z czupryną fiokowaną u fryzjera. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Twierdzę uparcie, że jestem innym człowiekiem, zależnie od tego, czy przychodzi mi stać przy odrapanym, zaklejonym przystanku, w wiejskiej zaniedbanej, zagrodzie, w windzie gierkowskiego bloku czy w nawie głównej katedry we Florencji. Jestem różnym człowiekiem w różnych miejscach i wiem,że zadaniem prawdziwie pięknej architektury jest uzmysławianie nam harmonii i piękna, do którego powinniśmy zmierzać. Brzmi patetycznie, wiem, ale są święta i pedał patosu trzeba naciskać do oporu. Pewnie wielu z Was odwiedziło Barcelonę. Nie da się przejść obojętnie obok tej lawiny z kamieni, jaką zdaje się być kościół Sagrada Familia. Gaudi zdążył ukończyć przed śmiercią zaledwie pierwszą fasadę transeptu &#8211; fasadę Narodzenia. <img class="alignleft size-thumbnail wp-image-409" alt="kaligraf-sagrada" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2013/12/kaligraf-sagrada-150x150.jpg" width="150" height="150" />Kto stanął twarzą w &#8222;twarz&#8221; z majestatem tej nabudowanej groty, ten wie o czym mówię. Pozostałym, nie jestem w stanie wytłumaczyć jakie wewnętrzne poruszenia może wywołać widok zmaterializowanego geniuszu twórcy. Dziś tylko blade zdjęcie zrobione pod tym gigantycznym rzeźbiarskim fryzem. Projektując fasadę Narodzenia, Gaudi nie tylko poszukiwał idealnych modeli wśród ludzi, ale także wśród zwierząt. W tym szlachetnym celu, usypiano chloroformem wyselekcjonowane zwierzaki i zanim się wybudziły, wykonywano z nich odlewy gipsowe (dla większej staranności &#8211; uśpionego osła, skrępowano i podwieszono w uprzęży). </span></p>
<p><span style="color: #800000;">Architekt, wizjoner, wariat, odludek i sługa Boży wyniesiony niedawno na ołtarze. Będę do niego wracać nałogowo, bo mam spory dług wdzięczności. Jeden człowiek, a zostawił po sobie opus magnum nie do ogarnięcia. Dzięki niemu do Barcelony ściągają wciąż miliony turystów z całego świata. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">I  kiedy słuchałam z niedowierzaniem, paplaniny jednej takiej feministki, co zapowiedziała radosne usunięcie &#8222;zygoty&#8221; w Wigilię,  to pomyślałam sobie, że Gaudi też  na prenatalnym etapie swego życia był zygotą i to piątą z kolei w małżeństwie  Francesca i  Antonii. No właśnie&#8230;. jedna zygota wyrasta na pokornego budowniczego katedr, a druga zygota wyrasta na pogromcę innych zygot, które zjawiają się nie w porę&#8230;<br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/katedry-a-potem-dlugo-dlugo-nic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależnienie od Księgi</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/297/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/297/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Dec 2013 09:27:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=297</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem czym sobie zasłużyłam na ten zaszczyt, ale  z dumą donoszę, że jestem kronikarzem Wielkiej Księgi Honorowych Obywateli Warszawy. Jako pierwszy figuruje na jej kartach  Józef Piłsudski, a co roku dodawane są kolejne, zazwyczaj cztery sylwetki czcigodnych osób. W sumie, od 1918 r., uzbierało się ponad 60 zasłużonych postaci, których biogramy własnoręcznie wypisałam z [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="size-thumbnail wp-image-298 alignright" alt="kronika_03" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2013/12/kronika_03-150x150.jpg" width="150" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Nie wiem czym sobie zasłużyłam na ten zaszczyt, ale  z dumą donoszę, że jestem kronikarzem Wielkiej Księgi Honorowych Obywateli Warszawy. Jako pierwszy figuruje na jej kartach  Józef Piłsudski, a co roku dodawane są kolejne, zazwyczaj cztery sylwetki czcigodnych osób. W sumie, od 1918 r., uzbierało się ponad 60 zasłużonych postaci, których biogramy własnoręcznie wypisałam z jednakową estymą i pieczołowitością. Zwykle w lipcu, przed uroczystą galą zanurzam się na dwa tygodnie w Księgę i terroryzując domowników („błagam cicho!! bo się pomylę!”), robię co mogę, aby potomnym zostawić Księgę zjawiskowo piękną i bezbłędną. Nie jest to łatwe zadanie bo Księga ma spore gabaryty, i mimo że pracuję przy stole kreślarskim, wiele wersetów z konieczności powstaje w heroicznej postawie stojąco-zgarbionej. Wszystkie ozdobne inicjały, rozpoczynające biogramy projektuję wcześniej, a imiona i nazwiska po wielokroć rozpisuję „na brudno”, zanim uznam, że są wystarczająco estetyczne, żeby przenieść je na karty Księgi. Trzeba też Wam pamiętać, że wyjustowanie tekstu przy kaligrafii jest obłędnie trudne. To, co komputer załatwia jednym szarpnięciem za czcionkę, mnie zajmuje mnóstwo czasu i zachodu. Muszę się naprzymierzać. powymierzać, poprzeliczać, ba! już nawet sięgnęłam raz po twierdzenie Talesa. Poza tym trzeba pamiętać, że praca z tuszem może obfitować w różne przygody, które muszę z góry wyeliminować bo nie ma i nie może być miejsca w kronice dla żadnej, nieopatrznie chlapniętej kropeczki tuszu, nie wspominając już o literówkach czy błędach ortograficznych. W tym właśnie cały stres i adrenalina, które sprawiają, że Księga powstaje w ekstremalnym skupieniu i czujności. Nie mam prawa się pomylić, bo kaligraf nie może „wydelejtować” literówki, użyć korektora (Boże broń!), a już z pewnością nie wchodzi w grę wyrywanie kart, zaklejanie wyrazów i inne rozpaczliwe działania naprawcze. Dlaczego nie mogę użyć korektora ? Choćby dlatego, że papier pierwszej księgi był w kolorze ecru, a takowych korektorów nie produkują, zaś papier drugiej księgi jest chyba bielszy od śniegu, więc też nic mi po wynalazkach ze sklepu papierniczego. Przede wszystkim zaś, jakakolwiek plamka byłaby ujmą na honorze kaligrafa, a na taki upadek formy to ja sobie zwyczajnie pozwolić nie mogę. Podobnie zresztą było wobec wszystkich kronik, ksiąg i pamiątkowych dokumentów, jakie przeszły przez moje ręce przez tych 8 lat. Myli się ten, kto uważa, że praca w tuszu i przy dokumentach znacznej wagi, niekiedy państwowej, jest lekka, łatwa i przyjemna. Nie dziwcie się więc, że skrybowie wyginęli…</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;"> </span></p>
<p><span style="color: #800000;">Zdjęcie udostępnił mi wcześniej Urząd m.st. Warszawy. Zasłużony Honorowy Obywatel Warszawy, który zasiadł do złożenia pamiątkowego autografu to oczywiście Zbigniew Ścibor-Rylski. Z życzliwością pochyla się nad nim Przewodnicząca Rady m.st.Warszawy, pani Ewa Malinowska -Grupińska.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/297/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więc chodź, pomaluj swój świat&#8230;</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/203/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/203/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Dec 2013 11:29:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=203</guid>
		<description><![CDATA[Niestety, nie tylko kaligrafuję. Także rysuję. Piszę &#8222;niestety&#8221;, ponieważ w tak paskudne dni wolałabym siedzieć na dyżurze jako pani stomatolog i wyrywać ludziom bolące zęby. To byłaby jakaś realna pomoc dla świata, czuły gest wobec kolejnych reprezentantów ludzkości. A ja tymczasem wysiaduję kaligraficzne esy-floresy. Od czasu do czasu chwytam jednak za pędzel i maluję po [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;"><a href="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2013/12/IMG_36011.jpg" rel="lightbox[203]" title="Więc chodź, pomaluj swój świat..."><img class="alignright size-medium wp-image-204" alt="IMG_3601" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2013/12/IMG_36011-300x225.jpg" width="300" height="225" /></a>Niestety, nie tylko kaligrafuję. Także rysuję. Piszę &#8222;niestety&#8221;, ponieważ w tak paskudne dni wolałabym siedzieć na dyżurze jako pani stomatolog i wyrywać ludziom bolące zęby. To byłaby jakaś realna pomoc dla świata, czuły gest wobec kolejnych reprezentantów ludzkości. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">A ja tymczasem wysiaduję kaligraficzne esy-floresy. Od czasu do czasu chwytam jednak za pędzel i maluję po ścianach z werwą i zapałem homo sapiensów z groty w Lascaux. Intencje towarzyszą mi podobne: poczynić zmiany w otoczeniu, jeśli nie na lepsze to przynajmniej na śmieszniejsze. Oczywiście (a jakżeby inaczej!), zostawić też ślad po sobie dla przyszłych pokoleń archeologów. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Fotografia przedstawia moje malowidło ścienne z poprzedniego mieszkania. Siłą rzeczy zamysł jest niewidoczny. Chodziło o to, żeby Syn miał na suficie w swoim pokoiku otwór &#8222;w kierunku&#8221; nieba, ale też złudzenie przebywania w lochu, do którego od góry zaglądają Asterix z Obelixem. Podobno wyglądało to całkiem nieźle, toteż przyznać trzeba, że finalnie w kolejce po zakup naszego mieszkania ustawiła się kolejka czterech małżeństw. Twierdzę niezbicie, że nie chodziło im wcale ani o metraż, tym bardziej o cenę, ani też o lokalizację, ale przede wszystkim o zmalowane przeze mnie ściany. Tej wersji będę się trzymać do upadłego. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Malowanie na suficie okazało się pokutą za grzechy dawne i przyszłe. Ręka cierpła od trzymania w górze i narzuconych jej siłą woli &#8211;  powolnych, precyzyjnych ruchów. Do kompletu cierpła też niemiłosiernie głowa, szyja i kark. Kładziony akryl skapywał mi na oczy, nos i włosy. Uparta, a w porywach, radosna twórczość trwała jednak pomimo zmęczenia. Nieskromnie przyrównywałam swój trud do pracy Michała Anioła nad freskami w Kaplicy Sykstyńskiej. (Jak się trwa godzinami w dziwacznej pozycji tuż przy suficie to sodówka ma prawo uderzyć do głowy). </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Ostatnio badawczym wzrokiem mierzę nasze ściany w salonie. Czekam cierpliwie, aż dorwie mnie wena. Najwyższy czas zacząć kopiować Mistrzów. I tu mam mały dylemat : &#8222;Bitwa pod Grunwaldem&#8221; czy raczej &#8222;Czarny kwadrat na białym tle&#8221; według K. Malewicza?</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/203/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
