<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Skryptorium &#187; Bez kategorii</title>
	<atom:link href="http://www.pismoozdobne.pl/category/bez-kategorii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pismoozdobne.pl</link>
	<description>Blog o kaligrafii</description>
	<lastBuildDate>Sun, 13 Dec 2020 18:06:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.7.41</generator>
	<item>
		<title>Był sobie wpis</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/byl-sobie-wpis/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/byl-sobie-wpis/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 20:35:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=2178</guid>
		<description><![CDATA[Jak może niektórzy z Was zauważyli- zniknął dość obszerny wpis pt.&#8221; Horror z życia kaligrafa&#8221;. Pomimo, że opowiedziałam w nim o ważnym i prawdziwym epizodzie z mego życia zawodowego, za radą Połówka uznałam, że nie mam prawa publicznie sprawozdawać o błędach i zaniedbaniach ze strony tak szacownych instytucji. Nie przedstawiałam żadnych  personaliów, nie padła żadna [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-large wp-image-1618" alt="oCo_kaligraf" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/04/oCo_kaligraf-590x417.jpg" width="590" height="417" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Jak może niektórzy z Was zauważyli- zniknął dość obszerny wpis pt.&#8221; Horror z życia kaligrafa&#8221;. Pomimo, że opowiedziałam w nim o ważnym i prawdziwym epizodzie z mego życia zawodowego, za radą Połówka uznałam, że nie mam prawa publicznie sprawozdawać o błędach i zaniedbaniach ze strony tak szacownych instytucji. Nie przedstawiałam żadnych  personaliów, nie padła żadna nazwa, zmyliłam lekko tropy, ale to było chyba jednak nie w porządku, więc wpis wylądował w koszu ze śmieciami. Kto zdążył przeczytać niech zachowa dla siebie, a Święty Mikołaj mu to z pewnością wynagrodzi. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Może jestem przewrażliwiona, ale nie chciałabym, aby ktokolwiek czytając mój wpis poczuł, że mowa o nim i jego błędach&#8230; Tym bardziej, że każdy z nas je popełnia. O! i proszę , jak na zamówienie Brazylijczyk właśnie strzelił samobója w meczu otwarcia mundialu. Ależ szkoda chłopaka, mam nadzieję, że ktoś mu szepnie do ucha piłkarską łaciną, że <em>Errare humanum est</em>. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Patrzcie jakie to szczęście, że błędy które my popełniamy: w życiu , w pracy i na blogu nie są transmitowane na cały świat. </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/byl-sobie-wpis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komiks jak za Gierka cz.II</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka-cz-ii/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jan 2014 13:51:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=701</guid>
		<description><![CDATA[Wątek komiksów ciągnie się za mną jak  kabelek od telefonicznych słuchawek, podczas moich ostatnich zakupów. Dopiero w trzecim sklepie ktoś się zmiłował i uświadomił mi, że wlekę własne okablowanie po posadzkach  galerii. Co za znieczulica społeczna&#8230; Dostęp do komiksów w czasach mego dzieciństwa był okazją doświadczania ustawicznego pecha lub rzadkiego łutu szczęścia. Jak dostrzegłam w [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Wątek komiksów ciągnie się za mną jak  kabelek od telefonicznych słuchawek, podczas moich ostatnich zakupów. Dopiero w trzecim sklepie ktoś się zmiłował i uświadomił mi, że wlekę własne okablowanie po posadzkach  galerii. Co za znieczulica społeczna&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Dostęp do komiksów w czasach mego dzieciństwa był okazją doświadczania ustawicznego pecha lub rzadkiego łutu szczęścia. Jak dostrzegłam w kiosku egzemplarz Kajka i Kokosza, to tkwiłam tam niemalże dniami i nocami, zanim w końcu raczyła zjawić  się Paniusia Kioskowa, autorka znienawidzonych słów &#8222;Zara wracam&#8221;.  I wtedy łapkami zgrabiałymi od mrozu, wyciągałam bodajże Waryńskiego lub Dąbrowskiego (czyli 100 lub 200 zł) i płaciłam za obiekt westchnień, zanosząc go czule do domu. Każdy zdobyty w Krasnymstawie komiks to było swego rodzaju trofeum. W wyniku fatalnej dystrybucji dóbr obrazkowych okoliczny Lublin, Zamość czy Chełm zabierał wszystkie komiksy przynależne ziemi krasnostawskiej. Podobnie było z płytami winylowymi, więc mam do Was żal- sąsiedzi z okolicznych miast- bo do Was szło wszystko, co wtedy najlepsze: Oddział Zamknięty, Lady Pank, Republika itd. Nam zaś rzucali na półki jakieś ochłapy: a to &#8222;Kolędy&#8221; Zespołu  Pieśni i Tańca z Garwolina, a to NRD-owskich murzynów z Belgradu, a to wreszcie na łez otarcie Seweryna Krajewskiego.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;"> Komiksów własnych, ofoliowanych własnoręcznie niczym luksusowe precioza, miałam około dwudziestu. Wszystkie inne wycinałam i sklejałam ze &#8222;Świata Młodych&#8221;, co było zajęciem pracochłonnym, uniemożliwiającym pilną naukę z nudnych, zaczcionkowanych do cna podręczników. Największą skarbnicą komiksów była oczywiście Miejska Biblioteka Publiczna, dlatego też do dziś uwielbiam specyficzny zapach bibliotek. Biegło się od razu po szkole, omiatało znajomy dział żarłocznym wzrokiem i z ulgą:&#8221;Jest! jeszcze jest!&#8221;,  lub z paniką w oczach: &#8222;Rety, nie ma! jak żyć Panie Generale Jaruzelski, jak żyć ?!&#8221;, wracało się do domu. Ile razy czytałam te same Księgi Tytusa &#8211; nie wspomnę&#8230; Ile razy i gdzie czytali te same komiksy moi ziomkowie też lepiej nie wspominać, ale sądząc po plamach na obrazkach nie były to miejsca aromatyczne. Humor Janusza Christy odpowiadał mi bardziej niż Papcia Chmiela, poza tym co niebagatelne dla przyszłego kaligrafa &#8211; kreska tego ostatniego wydawała mi się lekko niechlujna i  popędliwa. Przyznać trzeba, że trudno mi było o identyfikację z główną postacią bo szympans podążający za swymi ryzkownymi pomysłami, jakoś nie budził mego uwielbienia, ani też jego kumple. Co innego -Lubawa (ta od Mirmiła), tej poświęcę oddzielny wpis bo to &#8222;dobra kobieta była&#8221;.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">A wiecie co jest najśmieszniejsze i nieprawdopodobne w całym tym zamieszaniu wokół komiksów? Nie uwierzycie, ale spokojnie -ja  też bym nie uwierzyła gdybym w tym nie brała osobistego udziału. Następnym razem  opowiem Wam, jak będąc jeszcze &#8222;aktorką&#8221; Sceny Plastycznej Leszka Mądzika, pomysłem zaczerpniętym z Księgi XI przygód Tytusa właściwie uratowałam nasz spektakl na IV edycji Festiwalu Camerimage. Oj się działo&#8230;.</span><span style="color: #800000;"><img class="alignright size-medium wp-image-705" alt="kokosz_kaligraf" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/01/kokosz_kaligraf-219x300.jpg" width="219" height="300" /></span></p>
<p><strong><span style="color: #800000;">  </span><span style="color: #800000;"> &#8222;Kajko popatrz jak Tytusy umiały się sprzedać &#8230; </span></strong></p>
<p><strong><span style="color: #800000;">     menadżer im chałturę na znaczkach załatwił !&#8221;</span></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #800000;">PS  Mam nadzieję, że nikt mnie nie pozwie za stworzenie powyższej anegdoty: ani Poczta Polska, ani spadkobiercy J.Christy.</span></p>
<p><span style="color: #800000;">Kokosza narysowałam sama i znaczki też kupiłam samodzielnie.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komiks jak za Gierka</title>
		<link>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka/</link>
		<comments>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jan 2014 20:40:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata Wołczyk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Nałogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pismoozdobne.pl/?p=524</guid>
		<description><![CDATA[Obiecałam pociągnąć za język wątek komiksów … Niestety (lub stety), sporo im zawdzięczam. Paradoksalnie jednak, gdy widzę jak starszy Syn czyta komiksy to niekoniecznie budzi to mój zachwyt. Na szczęście czyta też całe mnóstwo innych, wartościowszych książek więc jego Mamcia ( i zarazem Najwyższa Izba Kontroli) nie musi nastawać na  jego swobody czytelnicze i zakazywać [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Obiecałam pociągnąć za język wątek komiksów …</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Niestety (lub stety), sporo im zawdzięczam. Paradoksalnie jednak, gdy widzę jak starszy Syn czyta komiksy to niekoniecznie budzi to mój zachwyt. Na szczęście czyta też całe mnóstwo innych, wartościowszych książek więc jego Mamcia ( i zarazem Najwyższa Izba Kontroli) nie musi nastawać na  jego swobody czytelnicze i zakazywać przebywania w świecie nieco tandetnych obrazków.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Za moich czasów (jakże oryginalny początek wspomnień!), komiks był jednak  jakimś kołem ratunkowym. W mieście, w którym miałam umiarkowane szczęście się narodzić, trwał w najlepsze komunizm z całym krajobrazem swej przaśności i szarości. Ludzie byli wspaniali ale system i widoki na przyszłość  groziły trwałym rozkładem chęci pożycia sobie w takim świecie. Oczywiście wszyscy przywódcy państwowi kochali wtedy dzieci, ale zauważali je dopiero gdy te wręczały  kwiaty na dożynkach i akademiach ku czci. Całe szczęście, że w 1989  Joanna Szczepkowska przegnała socjalizm z telewizora. Przy okazji muszę (bo inaczej się uduszę) nadmienić , że 2 piętra pode mną mieszkała Magda Wójcik czyli Goya (piosenki „Smak słów”, „Tylko mnie kochaj” etc) a do podstawówki i liceum chodził ze mną Kuba Badach (tak, ten muzyk i mąż O.Kwaśniewskiej). Wszędobylski beton i szarość były naprawdę trudne  do zniesienia, nawet dla dziecka urodzonego w nie za wielkiej płycie. Cokolwiek kolorowego pojawiło  się w mieście tak małym i właściwie fabrycznym, z miejsca rzucało się w oczy. Kolekcjonowałam wszystko co było choć trochę kolorowe: znaczki , historyjki z gum „Donald” i pazłotka ze słodyczy. Żałosne, prawda ? Wiem , wstyd mój na dzieci i prawnuki moje. Ale zrozumcie &#8230; myśmy byli skazani na peerelowski Shawshank , nas ratował z marazmu długopis z 4 kolorowymi wkładami a co dopiero  chiński, kolorowy piórnik.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Głód obrazka, głód koloru, którego bynajmniej nie mogły nasycić znoszone kilogramami książki z biblioteki, ani tym bardziej czarno-biały telewizor Unitra, (który  nagrzewał się jeszcze dłużej niż nasze kaloryfery) przywodził o rozpacz. I nagle znalazł się w moich rękach  „Świat Młodych”, a z nim ostatnia strona z odcinkiem kolorowego  komiksu (tzn. 5 kolorów na krzyż ale to była obfitość jak z fajerwerków). Pamiętam, że to były „Przygody Jonki, Jonka i Kleksa” z tomu „Porwanie księżniczki”. Muszę przyznać, że gdy po  …dziestu  latach, poczułam w rękach ten sam komiks, zobaczyłam te same obrazki, przy których zapikało wtedy moje 6-letnie serce to … myślałam że dostanę zawału melancholii. Żadna to literatura, kreska prosta ale i akuratna dla smarkatych adeptów tej sztuki. Humor w tym ledwie zipał ale jednak dychał,  przygody za to  galopowały toteż pierwsze zetknięcie z komiksem było dla mnie jak lot dreamlinerem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">„Więc tak też można opowiadać ?? Ale jak to czytać?? W kolumnach z góry na dół ? od lewej do prawej? a może na ukos? To czemu innych książek tak  nie robią! Zmarnowałam 6 lat życia i dopiero teraz dowiaduję się że istnieje coś takiego??”- tak mniej więcej wyglądał mój strumień świadomości w pierwszej, pamiętnej chwili. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">I znów muszę urwać opowieść bo nie sądzę żebyście mieli aż tyle czasu.  Martwię się, że w tym roku nie dojdę do meritum opowieści o komiksach. Szykuje się więc kolejny odcinek wspomnień. A na koniec mój rysunek sprzed 15 laty. <img class="alignright size-medium wp-image-526" alt="MW_00020" src="http://www.pismoozdobne.pl/wp-content/uploads/2014/01/MW_00020-204x300.jpg" width="204" height="300" />I to jest właśnie przaśne świadectwo tego, że poniekąd wychowałam oczy na komiksach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #800000;">Za to później lądowałam udanym telemarkiem w odwiecznej i wykwintnej zazwyczaj  sztuce kaligrafii.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pismoozdobne.pl/komiks-jak-za-gierka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
